Almería

Almería — miasto marmuru. W tym regionie Hiszpanii wydobywa się go najwięcej i widać to na każdym kroku. Wszystko jest tutaj marmurowe i wygląda to bardzo ładnie.

Udało nam się dokładnie obejrzeć Alkazabę — wstęp był gratis. Budowla robi wrażenie. Z murów arabskiej fortyfikacji widać port i prawie całe miasto. Chcieliśmy zwiedzić katedrę, ale dzieci wolały ratować gołąbka i schłodzić się w fontannie. Może następnym razem się uda.

Najważniejsze na koniec — w mieście był akurat festiwal piwa.

Julia Chodor Chodorowska
Photo: Julia Chodor
Julia Chodor Chodorowska
Photo: Julia Chodor

Continue reading “Almería”

Kartagena

Kartagena — miasto, które w 209 r. p. n. e. w czasie drugiej wojny punickiej zostało opanowane przez wodza rzymskiego Scypiona Afrykańskiego Starszego i był to główny powód naszej wizyty.

Kartagena to przeciwieństwo Walencji. Tutaj widać kryzys na każdym kroku. Pozamykane sklepy i rozpadające się budynki. Nie za dużo do oglądania, przede wszystkim pozostałości teatru rzymskiego. Ale miasto ma coś w sobie. Czuć klimat południowohiszpańskiej prowincji. Jest gorąco, wszystko jest wypłowiałe od słońca, kurz unosi się w powietrzu, a Arabowie handlują w cieniu rzymskich ruin.

Julia Chodor Chodorowska
Fasada budynku. Photo: Julia Chodor

Continue reading “Kartagena”

Hiszpański etos pracy

Trochę z innej beczki.

Tydzień temu przy naszej ulicy wywieszono informacje, że 1 czerwca w godzinach 22:00 – 4:00 rano droga będzie zamknięta. Pomyślałam sobie, uuu… jakaś większa sprawa. Na noc ulicę zamykają. Nigdy przecież tego nie robią. W dzień i owszem, jak fiesta, to i pół miasta zamkną, ale w nocy…

Przez ostatni tydzień byłam przekonana, że będą wymieniać warstwę ścierną asfaltu. Wczoraj cały dzień chodziłam podekscytowana. Uuu… asfalt będą zmieniać, uuu…!!!

Wychodzę dzisiaj rano i co widzę…

pasy odmalowali!

Przez 6 godzin odmalowali 4 przejścia dla pieszych i pojedynczą ciągłą linię na odcinku 200 metrów.

Taaa… pewnych rzeczy nigdy się nie nauczę.

Julia Chodor Chodorowska
Photo: Julia Chodor

Walencja

Hmmm… nie bardzo wiem co powiedzieć o Walencji. Ładne miasto. Widać, że kasy mają jak lodu. Kryzys w Hiszpanii?… Może i w Hiszpanii, ale nie w Walencji. Piękne parki, odrestaurowane budynki, drogie sklepy, ludzie w zgrabnie skrojonych garniturach. Nawet konie mają parasole chroniące przed słońcem.

Turysta może zwiedzić katedrę i obejrzeć Świętego Graala za drobną opłatą 6 euro lub zaopatrzyć się w tradycyjny, ręcznie malowany talerzyk prosto z Chin w cenie 12 euro za sztukę.

Wszystko jest, tylko jakoś ducha miasta nie poczułam, ale może to dlatego, że byłam zmęczona.

Julia Chodor Chodorowska
Koń pod parasolem. photo: Julia Chodor

Continue reading “Walencja”

Zwiedzanie z dziećmi

Zanim zacznę opisywać nasze Tour de España chciałabym zaznaczyć, że zwiedzanie z małymi dziećmi rządzi się trochę innymi prawami. Zamiast muzeów — place z fontannami, zamiast restauracji — lodziarnie, zamiast lunaparków… . Przede wszystkim zwiedzanie ze szkrabami to, długie spacery wąskimi, krętymi uliczkami i liczne rozmowy z nieznajomymi.

A co do rozmów… Hiszpanom najczęściej jest wszystko jedno czy ich rozumiesz, czy nie. Na pytanie zaś “Do you speak English?”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza “mów do mnie po angielsku” najczęściej pada odpowiedź “Un poco” (trochę), co, z doświadczenia wiem, oznacza “nie, zupełnie nie”.

Julia Chodor Chodorowska
Zamiast muzeuów … Photo Julia Chodor

Continue reading “Zwiedzanie z dziećmi”

No to w drogę

Po półtora roku w Hiszpanii czas zobaczyć coś więcej niż własne katalońskie podwórko. Spakowaliśmy się i całą rodziną (2+3 przedszkolaki) ruszyliśmy w drogę.

Pierwszy przystanek w Walencji. Zanim jednak dojechaliśmy do Walencji, minęliśmy jeszcze kilka katalońskich fabryk. Dla niewtajemniczonych — Katalonia, to przemysłowy region. Jeżeli tylko ktoś by zechciał opuścić gotyckie zaułki Barcelony i pojechał na obrzeża miasta odkryłby, że jest ono  otoczone wianuszkiem fabryk, kopalni i innych dziwnych przemysłowych konstrukcji.

A oto, co można znaleźć w morzu lub w zaroślach.

Julia Chodor Chodorowska
photo: Julia Chodor

Continue reading “No to w drogę”