Category: journeys

Welcome to Dubai

Lately, with a whole family, we visited Dubai. Why Dubai – well, believe me, or not, but I would prefer to go to Baghdad or Damascus, as those are historic cities, but God knows, why someone decided it will be to be a war-zone. So instead of to see the historic places we went to see the biggest building and the Dubai Mall.

Julia Chodor Chodorowska
The giant aquarium in a Dubai Mall. Photo: Julia Chodor

Oh, yeah, the Dubai Mall is impressive, especially the giant aquarium with sharks and other fish. Wow, there is even a cage so you can dive with sharks. Imagine this, Continue reading

Przez Zaragozę do domu

To ostatni wpis z naszej podróży.

Z Toledo ruszyliśmy do domu. Z okien samochodu obejrzeliśmy Madryt i pomknęliśmy dalej do Zaragozy. Tutaj krótki spacer oraz zabawa przy fontannie i dalej do domu.

Droga z Madrytu do Barcelony jest bardzo malownicza. Odkryliśmy również, że drogie autostrady nie są jedynie przekleństwem Polski. Darmowa trasa łącząca dwa największe miasta Hiszpanii to zwykła jednopasmówka zapełniona TIR-ami, zbitymi w grupach po 20, 30 pojazdów.

Julia Chodor Chodorowska
Na balkonie – Zaragoza. Photo: Julia Chodor

Continue reading

Toledo

Toledo — pięknie położona, dawna stolica Hiszpanii. Miasto bardzo turystyczne. Pod tym względem przypomina mi Granadę. Obeszliśmy całą starą część. Zwiedziliśmy chyba każdą uliczkę, widzieliśmy chyba każdą fontannę i studnię. Byliśmy też w katedrze. My podziwialiśmy wnętrza na swój sposób, dzieci na swój.

Julia Chodor Chodorowska
Toledo. Photo: Julia Chodor

Continue reading

Lizbona

Gdybym była singlem i miała kupę kasy, tak by móc nie pracować, to bez wahania przeprowadziłabym się do Lizbony. Góry nad morzem, historia w murach, ciepło bez siesty — miasto kupiło mnie w 100%. Dodatkowo trafiliśmy na dni marynarki i można było zwiedzać statki i okręty — dziewczynom bardzo się podobało.

Julia Chodor Chodorowska
Dokąd kapitanie? Photo: Julia Chodor

Continue reading

Portugalia

Opuściliśmy Hiszpanię i wjechaliśmy do Portugalii. Tutaj, dla obcokrajowców, wszystkie autostrady są płatne, więc postanowiliśmy pojechać bocznymi drogami i obejrzeć małe miejscowości — w końcu trzeba poczuć klimat kraju. Odkryliśmy, że nawet w najmniejszym miasteczku ludzie mówią po angielsku. To bardzo duża zmiana w porównaniu z Hiszpanią. Drugą istotną zmianą, której nie sposób nie zauważyć, to jakość dróg — poczuliśmy się jak w Polsce.

Jechaliśmy spokojnie i podziwialiśmy krajobrazy. Pod wieczór dotarliśmy do Lizbony. Uparłam się, żeby sfotografować Torre de Belém. Spędziłam ponad godzinę, pstrykając fotki, tak jakby mało było zdjęć tej wieży na internecie. No nic.

Julia Chodor Chodorowska
Krajobrazy z drogi. Photo: Julia Chodor

Continue reading

Sewilla

Sewilla — przepiękne miasto — od razu się zakochałam. Urokliwe uliczki, restauracje, galerie i potworny gorąc. Było chyba z 35 stopni w cieniu, a to dopiero połowa maja.

Bardzo mi się spodobał system zraszaczy zamontowany, nad stolikami restauracyjnymi, na markizach i parasolach. Co kilka sekund delikatna mgiełka schładza otoczenie.

Dziewczyny świetnie się bawiły, biegając po ulicach i ogrodach Sewilli, a Sonia kradła monety z fontann.

Julia Chodor Chodorowska
Photo: Julia Chodor

Continue reading

Gibraltar

Gibraltar — typowa angielska ziemia. W Hiszpanii bezchmurnie, a do Skały Gibraltarskiej wisi przyczepiona wielka chmura. Było zimno, od razu założyliśmy bluzy i długie spodnie.

Pojechaliśmy na Europa Point, gdzie jest pomnik upamiętniający rozbicie się samolotu z generałem Władysławem Sikorskim na pokładzie. 200 metrów dalej znajduje się meczet.

Rano postanowiliśmy zjeść typowe brytyjskie śniadanie, żeby poczuć angielską atmosferę, no i poczuliśmy. Śniadanie było brytyjskie, przy stoliku obok siedzieli Arabowie, a kelner nie mówił po angielsku — no tak samo, jak w Londynie.

Julia Chodor Chodorowska
Pomnik upamiętniający katastrofę samolotu z gen. Władysławem Sikorskim na pokładzie. Photo: Julia Chodor

Continue reading